piątek, 20 maja 2016

The Idan Raichel Project: świat bez podziałów/ a world without divisions

by Benjo Arwas
| for English version scroll down |

Słuchając muzyki powstałej w ostatnich dwóch dekadach nie możemy oprzeć się wrażeniu, że to już gdzieś było, że ktoś skomponował coś podobnego i chociaż utwór brzmi wspaniale, nie jest ani trochę wyjątkowy, bowiem podąża utartym wcześniej szlakiem. Włączamy radio i czujemy się przesyceni. Bo to wszystko już było. Szukamy czegoś niszowego i chociaż odnajdujemy piękne połączenia dźwięków, wciąż czujemy niedosyt. Bo to wszystko już było. Są na szczęście artyści z prawdziwego zdarzenia, którzy nie sięgają do niemal całkowicie wyczerpanych źródeł, a zaglądają tam, gdzie inni, choćby nawet o tym marzyli, nie zajrzeli, bo odczuwali lęk, że nie podołają ogromnemu wyzwaniu.

 Idan Raichel to niesamowity człowiek. Nie skłamię mówiąc, że jest on artystą z prawdziwego zdarzenia. Niedługo miną dwa lata odkąd zobaczyłam go na żywo podczas kolejnej odsłony Europejskiego Stadionu Kultury w Rzeszowie. Przyjechałam tam dla White Lies i nie spodziewałam się, że większe wrażenie wywrze na mnie występ człowieka, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam. 

Idan pochodzi z Izraela (ciekawostka: ma korzenie polsko-rosyjskie). W swojej twórczości nie stara się na siłę dorównać muzykom z zachodu, bowiem inspiruje się swoją rodzimą kulturą – bogatą kulturą żydowską. Większości instrumentów pojawiających się w jego kompozycjach nie potrafilibyśmy nawet nazwać. Muzyka Raichela to coś, czego człowiek naszej kultury nie może przyjąć łatwo. Początkowo czujemy zdziwienie, jak to zwykle bywa, gdy przychodzi nam odkrywać nieznany dotąd świat. Ów zdziwienie może przerodzić się w fascynację, która złapie nas w swoje sidła i nie pozwoli się z nich wymknąć. Można też otrząsnąć się ze zdziwienia towarzyszącego przy pierwszym spotkaniu i nie ulec żadnemu silniejszemu wrażeniu. Ja jednak dałam się złapać fascynacji muzyką wschodnią. Zresztą twórczość Idana to nie tylko muzyka. To świat. Świat, którego nie znamy. Takie spotkanie z obcą kulturą przypomina mi sonet naszego wieszcza Mickiewicza Droga nad przepaścią w Czufut-Kale, a konkretniej – słowa Pielgrzyma:



Mirzo, a ja spojrzałem! Przez świata szczeliny
Tam widziałem - com widział, opowiem - po śmierci,
Bo w żyjących języku nie ma na to głosu.


Taki wydaje się być świat wschodni – pociągający, pochłaniający duszę, niemożliwy do opisania. Jest w nim wrażliwość, której my, ludzie zachodu, nie potrafimy oddać słowami.

Moja podróż w nieznane rozpoczęła się od Mi'Ma'amakim. Urzekł mnie spokój w głosie Idana, opanowane uderzenia w klawisze i spotkanie kultury żydowskiej z afrykańską. Dwa języki, dwa głosy, dwa różne sposoby postrzegania muzyki. Wydaje się trudne do zrealizowania, ale artysta z prawdziwego zdarzenia poradzi sobie z wykonaniem wszystkiego, czego szkic zrodzi się w jego duszy. Mi'Ma'amakim opowiada o miłości, ale nie tak jak przyjęło się o niej mówić. To miłość przypominająca oddanie Anioła Stróża. Niesamowita wrażliwość zawarta zarówno w warstwie lirycznej, jak i muzycznej, to najbardziej rozpoznawalna cecha muzyki Idana Raichela, a konkretniej The Idan Raichel Project, bo przecież nie tylko Idan jest jej twórcą, ale grupa ludzi, dzielących się z nim swoimi genialnymi pomysłami. W jednym z wywiadów Idan powiedział, że jest jak reżyser i w pełni się z tym zgodzę. Głosu Idana nie usłyszymy w wielu utworach. Niemal w każdej kompozycji pojawia się inny wokalista, a Idan pełni rolę reżysera lub dyrygenta, stojącego na straży i udzielającego muzykom wskazówek niezbędnych do zrealizowania planu. Kobiety, mężczyźni, różne języki, różne kultury, świat zachodu i wschodu... dziesiątki instrumentów, wiele tematów: miłość, śmierć, wojna i pokój. Wydaje się, że dwa ostatnie dominują w tekstach Idana Raichela. I nie ma w tym nic dziwnego – Idan to człowiek wychowany w Izraelu, w duchu wschodnim, który doświadczył na własnej skórze nieuzasadnione rozlewy krwi, wojny religijne, polityczne, światopoglądowe. Mówi, że wierzy w jednoczącą siłę muzyki, wierzy w to, że muzyka może doprowadzić do zakończenia wszelkich konfliktów. Człowiek, który wierzy w to, co robi, może przenosić góry. Myślę, że ów wiara Idana czyni jego muzykę tak autentyczną, że trudno mi o niej pisać. Aby uniknąć dalszych nieudanych prób oddania charakteru jego twórczości słowami, napiszę ostatnie zdanie – warto poświęcić kilka minut, aby przeniknąć w nieznany nam świat, który Idan i jego grupa uosabiają w niepowtarzalny sposób. 

_____________________________________________

by Benjo Arwas



Listening to the music of the last two decades we can't get rid of the impression that what we hear already exists, that we've already heard it a couple of times, that it has been composed once and although the song sounds incredible, it is not a bit exceptional, as it follows a well-known track. We turn the radio on and we feel fed up. Because it all exists for years. We're looking for something niche and although we find a lot of beautiful connections of sounds, we still feel fed up. Because it all exists for years. Fortunately, there are genuine artists who don't draw from all but worn-out sources but look where the others, even if they dream about it, have never looked there for fear of not being able to rise to the challenge. 

Idan Raichel is an outstanding man. It's neither a lie nor hyperbolization that he is a genuine artist. Soon it will have been two years since the day I saw him perform at Europejski Stadion Kultury in Rzeszów. I went there for my favourite band White Lies and I did not expect that I could be impressed more by the performance of someone I had never heard of before. 

Idan comes from Israel (an interesting fact: he is of Polish-Russian origin). Creating music he never strives to keep up with musicians of the West, for he looks for inspiration in his native culture – the rich Jewish culture. We would not be even able to name most of the instruments appearing in his songs. Raichel's music is something that a man of our culture can't simply comprehend. At the beginning we feel surprised, as it usually happens when we discover an unknown world. That surprise may turn into fascination which will ensnare us and not allow to escape. We may also snap out of the surprise of first listening and not undergo any strong impression. When it comes to me, I must admit that I became ensnared by the East. And it's not only the music. It is just the whole other world. The world that we, people of the West, don't know. Such a meeting with unfamiliar culture reminds me of the sonnet The Pass across the Abyss in the Tschufut-Kale by our Polish prophet Adam Mickiewicz: 
 

I lived to cross the bridge of ancient snow!

But what I saw my tongue no more can tell, 
The angels only could rehearse that well.



This is how the East seems to me – alluring, absorbing the soul, indescribable. There is sensitivity that we, people of the West, can't express by words.
My journey to the unknown world started with Mi'Ma'amakim. I was charmed by Idan's calm voice, smooth piano sound and making the two cultures – Jewish and African – join together Two languages, two voices, two different ways of perceiving music. It seems difficult to achieve, but a genuine artist is able to rise to the challenge of creating all he once has sketched in his own soul. Mi'Ma'amakim tells about love, but not in the way we are used to. That love reminds us of the Guardian Angel. Stupendous sensitivity of the lyrics and music is the most characteristic feature of Idan Raichel's music, and to be more specific – of The Idan Raichel Project music, for it is not only Idan who creates it, but a group of people, sharing with him their incredible ideas. In an interview Idan said that he is like a director and I completely agree with that. There are not many tracks sang by Idan. In nearly each song there is a different singer, and Idan is a director or a conductor that gives the musicians advice necessary to fulfill the plan. Women, men, different languages, different cultures, the world of the East and the world of the West... dozens of instruments, many topics: love, death, war and peace. It seems that the last two dominate in Idan's lyrics. And there's nothing strange about it. Idan was brought up in Israel, in Eastern spirit, and he experienced all the unjustifiable bloodsheds, religious, political and worldview conflicts. He says that he believes in the unifying force of music, that music can lead to the end of any conflicts. And a man who believes in what he does proves that the saying faith can move mountains is true. I think that it is Idan's faith that makes his music so authentic that it can't be simply described. To avoid further failed attempts to characterise Idan's music by words, I'll write the very last sentence – everyone should find a few minutes to immerse into the unfamiliar world which is uniquely personified by Idan and his group.


Jeden z moich ulubionych utworów The Idan Raichel Project. Quarter to Six to zbiór kompozycji, w których można zanurzyć się na wiele godzin.

One of my favourite songs by The Idan Raichel Project. Quarter to Six is a collection of sounds into which we can immerse for long hours.


 Scena pełna muzyków. Żaden z nich nie stoi bezczynnie. 
Muzyka wzbogacona o dźwięk strumienia wody przelewanego z jednego naczynia do drugiego oddaje niezwykłą atmosferę twórczości The Idan Raichel Project. 

Stage full of musicians. None of them stands idle.
Music enriched by the sound of the water stream being spilt  from one vessel to another gives the exceptional atmosphere of The Idan Raichel Project music.  




W Rzeszowie Idan i jego grupa zagrali w duecie z Kayah. Zaprezentowano także utwory z albumu Polki Transoriental Orchestra, na którym pojawiły się piosenki w języku jidysz. 

In Rzeszów Idan and his group played with Kayah, a singer from Poland. Not only did the setlist contain The Idan Raichel Project songs but also Kayah's from her album Transoriental Orchestra, where songs written in yiddish appear.


Amerykanka, Żyd i Palestyńczyk. Można? Ależ oczywiście. Powyższe nagranie to dowód na to, że Idan ma rację - muzyka jest w stanie stanąć ponad wszelkimi podziałami.

An American, a Jew and a Palestinian together. Possible? Of course. The recording above proves that Idan is right - music has a unifying power.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz